Pierwsza gwiazdka

Niecierpliwość nie jest jakąś wielką zaletą, często bywa wręcz wadą, ale ten jeden raz w roku wszyscy albo o tym zapominają albo nic sobie z tego nie robią. I tak jest dobrze. Niecierpliwe oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę jest bowiem jedną z najpiękniejszych, najbardziej magicznych chwil. Co roku, od wielu, wielu lat.

Podopieczni Stowarzyszenia ,,mali bracia  Ubogich'' też niecierpliwie wyczekiwali tego wyjątkowego momentu. Momentu, w którym zasiądą przy wigilijnym stole ze swoimi znajomymi i przyjaciółmi - zarówno innymi podopiecznymi, jak i wolontariuszami i pracownikami Stowarzyszenia. Wspólne śpiewanie kolęd, wizyta świętego Mikołaja i mnóstwo rarytasów, ale przede wszystkim niemożliwa do opisania radość z bycia razem - to elementy dla których tak mocno czekają na ten dzień. Wielu seniorów pamięta swoje pierwsze wigilie organizowane przez ,,małych braci Ubogich'', nawet te 12 lat temu. W mniejszym gronie, ale tak samo niezwykłe.

20171216 mbU MWK 1 male2

Niektórzy jednak przyszli po raz pierwszy. Taką debiutantką jest pani Maria, która przez długi czas zbierała się na odwagę. Walczyły w niej dwa przeciwstawne uczucia - ogromna chęć by być razem z innymi i strach przed tym, jak to będzie, strach przed nieznanym, bo wiele długich miesięcy spędziła w samotności, a tu nagle tyle ludzi, taka odmiana. Pierwsze uczucie zwyciężyło ku wielkiej radości pani Marii.

Pierwsza gwiazdka gościom naszej wigilii nie kojarzy się z bardzo dawnymi czasami. Zamiast opowiadać o pierwszej gwiazdce z dziecięcych lat, o zapachu mandarynek, grudniach z masą śniegu czy własnoręcznie lepionych pierogach, najczęściej opowiadają o innej pierwszej gwiazdce - swojej pierwszej wigilii w Stowarzyszeniu. O tym, jak ten jeden dzień, to jedno popołudnie wniosło w ich życie niespodziewaną, choć wyczekiwaną radość.

- Tu jest tak na luzie - mówi 93-letni pan Leon. - Można pożartować, można poczuć się jak wśród swoich. Właśnie po to są święta, właśnie po to jest też wigilia Stowarzyszenia ,,mali bracia Ubogich'' - żeby poczuć się jak wśród swoich i żeby to poczucie nie zniknęło, kiedy zniknie pierwsza gwiazdka.

Relacja: wolontariusz Remigiusz Borczyk